After I H S party …
Akcja była taka, że ekipa tych co na komunię dostali rowery (czerwiec to jakoś był więc się zgadza) ustawili się w parku w Chorzowie żeby przetestować kto ma lepszego. Ogólnie widać było, że są szczęśliwi bo cały czas praktycznie skakali. Ja to się nie znam ale ich rodzice chyba nie wiedzieli o tym, że tam są i robią takie rzeczy bo to przecież niebezpieczne było ! Więc z tego miejsca apeluję do wszystkich rodziców żeby poświęcili po przyjęciu kounijnym więcej uwagi swoim dzieciom a przynajmniej tym z rowerami bo ci z zegarkami mierzyli czas tym z rowerami kto ile w powietrzu wisi czy jakoś tak, więc full profeska competition i spoko bo zegarkowcom nic nie groziło. Choć z drugiej strony szczęśliwi ponoć czasu nie liczą więc ci z zegarkami nie skakali ze szczęścia jak tamci na rowerach tylko stali na ziemi i lampili sie w górę. I tu rodzi się konflikt tragiczny bo co nie kupisz to źle :
- zegarek ogólne nieszczęście
- rower to dziecko obije sobie w najlepszym przypadku jaja ( a jeden se obił widziałe oj joj joj joj joj )
Jak widać rodzicie nie mają się łatwo ale od zarania dziejów tak było, że albo zegarek albo rower i już.
Na poparcie mych słów kilka dowodów.






O a tu słynne okaleczenie krocza :/

Ale zaraz podleciało kilku i dodawali otuchy, że rower ok i starzy się nie pokapują, że coś wogóle było grane a nawet jakby to ma powiedzieć, że przechodził koło budowy i było dużo kurzu i potknął się o koparkę czy żurawia ..

Była też ekipa z wielodzietnej rodziny, mieli jeden rower na chyba nastu chłopa więc jeździli na zmianę ale też prawdopodobieństwo uszkodzenia jajek mieli mniejsze (ufff) ..

W sumie fajnie było nikomu nic się nie stało a i szczęścia w jednym miejscu dawno tyle nie widziałem.
No co to chyba lecę i znów się za jakiś czas pokażę ?
