Kilka klatek z przejazdu …
67 Tour de Pologne
•Sierpień 4, 2010 • Dodaj komentarzKraków, protest, Kaczyńscy, Wawel
•Kwiecień 16, 2010 • 2 komentarzyFarciarz, samochwała …
•Styczeń 30, 2009 • 1 komentarzCzemu farciarz ? No temu, że mi zwykłemu, pospolitemu amatorowi przypadł wielki zaszczyt wykorzystania swoich zdjęć w kampani “warto być za” . Zainteresowanych tym co i jak odsyłam na stronę www.warto.eu. W celu wyjaśnienia dodam, że mojego autorstwa są tylko zdjęcia, nie sam projekt graficzny.
Dla zwykłego zjadacza chleba to na prawdę miłe uczucie zobaczyć swoje własne zdjęcia na ulicy i to w tak dużym formacie. Same zdjęcia była dla mnie o tyle trudne, że było konkretnie powiedziane jak mają wyglądać i dowolności było niewiele ale skoro zostały zaakceptowane wszystko dobrze się skończyło.
Chciałem podziękować ludzią, którzy mi pomogli czyli : Grooha, Zosia, Alan, Arek, Mati, Mama (w roli niewidzialnej ręki
no i moja żona, która wypusciła mnie pare razy z domu i dodatkowo sama nacisnęła spust w celu wywołania migawki bo końcu jedno foto to autoportret…

A tu na “surowo”

Niestety jednego zdjęcia brakuje mi z terenu ale cóż były gdzieś rozsiane po całje Polsce a ja mieszkam tylko na śląsku
Praktica
•Styczeń 30, 2009 • 1 komentarzDziś nie będzie historii. Dzisiaj będzie złota myśl ?

“Praktica czyni mistrza”
Four.Project boys band
•Styczeń 8, 2009 • 1 komentarzMoże trochę z tym bojs będem przesadziłem ? Jest boys, jest band więc może nie ?
Sprawa o muzyce i to niezłej przez duże “Ł”. Czworo takich co kiedyś pinkoliło w pokoju zrobiła sobie własny pokój i pinkolą razem. Ba, powiem więcej czasami nawet grają w teatrach, halach widowiskowych, klubach i innych takich pomieszczeniach co ich kubatura jest mi bliżej nieznana.

Nikt nie mówił, że bedą przystojni :/
Tak troszkę poważniej to tych czworo ludzi : (od lewej) Krzysztof Kot, Szymon Gołąbek, Dawid Bocz i Sławek Bywalec zajmują się muzyką na poważnie tzn. takie było moje pierwsze wrażenie kiedy wszedłem do studia i to co potem usłyszałem brzmiało rownie poważnie (tzn. profesjonalnie). Jak chodziłem do liceum też mieliśmy szkolny zespół ale próby zawsze zaczynały się od: “co dzisiej gramy”
, i tak po pół godzinie padało to samo pytanie i za kolejne pół godziny znów i tak w kółko aż do momentu kiedy próba się kończyła i każdy coś tam sobie pinkolił w kącie. W tym studio a muszę nadmienić, że nazywa się Comfourt Studio nic takie sie nie miało miejsca, każdy wiedział po co tam jest i co chce osiągnąć. Chłopaki nagrali, odsłuchali i czad.




Ziomale mają swoją stronę dotycząca projektu FourProject i nie powinni się obrazić jak ją odwiedzisz. Poniżej jeszcze kilka zdjęć ze spotkania i realna szansa na jakieś poważniejsze foty w najbliższym czasie.




I bonusowo króliczek Playboya

After I H S party …
•Grudzień 31, 2008 • Dodaj komentarzAkcja była taka, że ekipa tych co na komunię dostali rowery (czerwiec to jakoś był więc się zgadza) ustawili się w parku w Chorzowie żeby przetestować kto ma lepszego. Ogólnie widać było, że są szczęśliwi bo cały czas praktycznie skakali. Ja to się nie znam ale ich rodzice chyba nie wiedzieli o tym, że tam są i robią takie rzeczy bo to przecież niebezpieczne było ! Więc z tego miejsca apeluję do wszystkich rodziców żeby poświęcili po przyjęciu kounijnym więcej uwagi swoim dzieciom a przynajmniej tym z rowerami bo ci z zegarkami mierzyli czas tym z rowerami kto ile w powietrzu wisi czy jakoś tak, więc full profeska competition i spoko bo zegarkowcom nic nie groziło. Choć z drugiej strony szczęśliwi ponoć czasu nie liczą więc ci z zegarkami nie skakali ze szczęścia jak tamci na rowerach tylko stali na ziemi i lampili sie w górę. I tu rodzi się konflikt tragiczny bo co nie kupisz to źle :
- zegarek ogólne nieszczęście
- rower to dziecko obije sobie w najlepszym przypadku jaja ( a jeden se obił widziałe oj joj joj joj joj )
Jak widać rodzicie nie mają się łatwo ale od zarania dziejów tak było, że albo zegarek albo rower i już.
Na poparcie mych słów kilka dowodów.






O a tu słynne okaleczenie krocza :/

Ale zaraz podleciało kilku i dodawali otuchy, że rower ok i starzy się nie pokapują, że coś wogóle było grane a nawet jakby to ma powiedzieć, że przechodził koło budowy i było dużo kurzu i potknął się o koparkę czy żurawia ..

Była też ekipa z wielodzietnej rodziny, mieli jeden rower na chyba nastu chłopa więc jeździli na zmianę ale też prawdopodobieństwo uszkodzenia jajek mieli mniejsze (ufff) ..

W sumie fajnie było nikomu nic się nie stało a i szczęścia w jednym miejscu dawno tyle nie widziałem.
No co to chyba lecę i znów się za jakiś czas pokażę ?
Krótka historia o Takim co tworzy na śląsku …
•Grudzień 29, 2008 • Dodaj komentarzNieczęsto wchodzisz do czyjejś piwnicy ( ja to ogólnie nie wchodzę do nie swoich) a ta żyje własnym życiem. Tak właśnie jest w przypadku Władysława Lucińskiego śląskiego artysty jednego z reprezentantów sztuki naiwnej ( wpisz do googla to nie ściema). Wchodząc w jego podziemie na usta ciśnie się slogan reklamowy “żyj kolorowo”. Maluje, pisze, tworzy grafiki, może nie jest trendy bo nie był w “Dzień dobry TVN” ale to mi się właśnie w nim podobało. Sprawia wrażenie człowieka, który jak czegoś dziś nie namaluje lub przynajmniej nie napiszę to zmarnuje swój dzień. Pozwolił zrobić kilka zdjęć, które oczywiście nie oddają klimatu tego kwadratu ale skoro mam to wrzucę co nie ?






Najlepsze jednak móc podziwiać mistrza przy pracy …





Władysława Lucińskiego poznałem przypadkiem i cieszę się, że miałem tą okazję.



Wrócę tutaj jak poznam znów kogoś ciekawego





















